START
powrót do strony głównej
     Galeria fotografii
fotografie sportowe
     Terminarz
kalendarium wydarzeń sportowych
     Wyniki
tabele z wynikami zawodów, etc...
Podhale-Sport
Sport UM Zakopane
Sport UG Biały Dunajec
Sport Bukowina Tatrzańska
Sport UG Czarny Dunajec
Sport UG Poronin
Sport UG Jabłonka
Zakopiańska Liga Biegowa
Sport i zdrowie
EUROPEAN CLIMBING ROUTE
Szkoła Mistrzostwa Sportowego
Sportowcy Podhala
Plebiscyt Najlepszy Sportowiec Podhala
LOTOS CUP
Igrzyska STO
Igrzyska lekarskie
ZIMOWE IGRZYSKA POLONIJNE
Olimpiada młodzieży
Igrzyska Olimpijskie Mistrzostwa Swiata
Tour De Pologne Skandia Maraton LANG TEAM
Uniwersjady, MS Juniorów ZIOM
COS Zakopane
Obiekty Sportowe
Rozmaitości
 Kluby sportowe
REDAKCJA
Linki
Zapowiedzi

Dyscypliny
Biathlon
Biegi narciarskie
Dart
Hokej
Kajakarstwo
Konkurencje konne
Koszykówka
Kręgle
Lekkoatletyka
Łyżwiarstwo
Narty
 Piłka nożna
Piłka ręczna
Pływanie
Podnoszenie ciężarów
Rowery
 Siatkówka
Ski-Alpinizm
 Skoki narciar. i kombinacja
Snowboard
Sporty extremalne
Sporty motocyklowe
Sporty pożarnicze
Sporty samochodowe
Sporty samolotowe
 Sporty walki
Strzelectwo
Tenis ziemny i stołowy
Unihokej
Wędkarstwo
Wspinaczka
Żeglarstwo

Partnerzy
    Zakopane    Bukowina Tatrzańska
UG Poronin   UG Biały Dunajec


UG Czarny Dunajec  UG Jabłonka
  

     wyniki-skoki





 
Gabinet Terapii
   
   Keti




   Skijumping
Montano
  AZS-Zakopane  



TZN Zakopane





     





KS Pieniny




  mecze na żywo
wyniki na żywo
 

Narty
AMP 2017: Iwona Kohut i Dominik Białobrzycki z tytułami mistrzowskimi w gigancie
 dodano: 3 Marca 2017    (źródło: AZS W-wa NTN M Szypliński)

 Po wyjątkowo ciekawym finale poznaliśmy nowych Akademickich Mistrzów Polski. Iwona Kohut (AWF Katowice), która debiutowała w studenckim czempionacie, bez kompleksów wdarła się na szczyt stawki, nie dając szans bardziej doświadczonym koleżankom. Z piątego miejsca, zajmowanego po pierwszym przejeździe, skuteczny atak przeprowadził Dominik Białobrzycki (AWF Katowice) i mógł cieszyć się ze złotego medalu.


 Zawodnicy, którym udało się awansować do zawodów finałowych musieli szybko zapomnieć o porannych kwalifikacjach. Po południu wszystko wyglądało inaczej, a wyniki uzyskane w poprzednim starcie nie miały wpływu na końcową klasyfikację. Jak przystało na rangę zawodów, finaliści musieli się zmierzyć z całą długością trasy Harenda. Zadania nie ułatwiała pogoda. Po lodowej skorupie pozostało tylko wspomnienie i stok wyglądał dokładnie tak, jak podczas większości Akademickich Mistrzostw Polski, czyli przypominał grząski poligon po przejeździe ciężkiej artylerii.
 
Takie warunki zawsze pochłaniają sporo ofiar. Nie inaczej było tym razem. Trasa giganta mężczyzn po przejeździe kilkunastu zawodników była mocno zniszczona, a największym utrudnieniem okazało się kilka poprzecznych muld przy niektórych bramkach. Dodatkowo pułapki te nie były widoczne i często zaskakiwały rozpędzonych akademików, ponieważ zaszło słońce i płaskie światło nie pozwalało dostrzec newralgicznych miejsc. W rezultacie publiczność zgromadzona na mecie nie mogła narzekać na brak efektownych lotów.
 
Po pierwszym przejeździe na czołowych miejscach wśród pań uplasowały się zawodniczki startujące przez cały sezon w AZS Winter Cup – Iwona Kohut wyprzedzała o 0,06 sek. Karolinę Klimek (ALK Warszawa). Jednak w drugim, do głosu doszły pozostałe reprezentantki AWF Katowice, które szykowały formę specjalnie na AMPy. Najpierw na wyjątkowym „gazie” na metę wpadła Magdalena Kłusak (najlepszy czas II przejazdu). Potem na wyżyny umiejętności wzbiła się Anna Berezik i była to poprzeczka zawieszona ciut za wysoko dla Karoliny Klimek. Najlepsza zawodniczka Akademickiego Pucharu Polski w tej konkurencji musiała przełknąć gorycz porażki i tym razem zadowolić się miejscem tuż za podium. Wszyscy czekali na przejazd Iwony, zastanawiając się, czy debiutantka wytrzyma psychicznie sytuację i sięgnie po złoto w swoim pierwszym starcie. Obawy okazały się nieuzasadnione. Młoda zawodniczka po przekroczeniu linii mety uniosła ręce w geście triumfu. Ania okazała się wolniejsza o 0,16 sek., a Magda przebywała na trasie dłużej o 0,36 sek. Zupełnie zawiodła „jedynka” kwalifikacji wschodnich – Katarzyna Ostrowska (Politechnika Warszawska) przepadła, uzyskując w pierwszym przejeździe dziewiąty rezultat. Drugi przejazd pogrążył ją jeszcze bardziej, bowiem trzynaste miejsce chwały nie przynosi.
 
Iwona nie kryła radości i chętnie opowiadała o przebiegu rywalizacji:
 
Pierwszy przejazd, ku mojemu zdziwieniu, jechało mi się super. Naprawdę warunki były bardzo dobre, biorąc pod uwagę panującą pogodę. Zrobiłyśmy zbliżone wyniki, więc drugi przejazd nie był oczywistym rozstrzygnięciem. Warunki były ciężkie, pojawiły się dziury, ale walczyłam i się opłaciło. Chciałam dodać, że trener Jakub „Julia” Wyporek zrobił super robotę ze mną i wiele mu zawdzięczam. Siła! Dla mnie medal mistrzostw Polski jest najważniejszy w sezonie i nie zamieniłabym go na pewno na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej AZS Winter Cup.
 
Ania Berezik po raz pierwszy od dawna nie narzekała na nielubiany stok:
 
Chyba udało mi się odczarować Harendę! Nie jechało mi się fantastycznie drugiego przejazdu, ale mimo poprzecznych dziur na trasie udało się podnieść nieco lokatę. Skończyłam druga, więc jestem bardzo zadowolona. Warunki były bardzo porównywalne do ubiegłych lat. Rano patrząc na Harendę myślałam, że będzie gorzej, ale szału też nie było. Iwona była dziś jak najbardziej do pokonania – różnice w drugim przejeździe były nieduże między wszystkimi dziewczynami z czołówki. Nie powiem „może następnym razem”, pozostanę przy „trochę zabrakło”.
 
Magda Kłusak jak zwykle była uśmiechnięta i zadowolona z uzyskanego rezultatu:
 
Czy brązowy medal mnie cieszy? Oczywiście! Trzeba się cieszyć z wszystkiego. Warunki były ciężkie, wiosenne – co mam powiedzieć, ale było fajnie, przyjemnie. Atmosfera jest super!
 
 
 
 
 
Rywalizacja mężczyzn dostarczyła kibicom nieco więcej dramaturgii. Nie brakowało głosów, że były to jedne z ciekawszych mistrzostw w ostatnich latach. Z pierwszym przejazdem najszybciej poradzili sobie Andrzej Dziedzic (ALK Warszawa) i Antoni Szczepanik (SGH Warszawa), których dzieliła w tabeli zaledwie 0,01 sekundy! Czy mogło przydarzyć się coś wspanialszego niż obserwowanie walki tej dwójki o złoto? Apetyt na medal wyraźnie miał Michał Makowski (Uniwersytet Wrocławski), który dziś jeździł na wysokim, ponadprzeciętnym poziomie i po pierwszym przejeździe plasował się na miejscu trzecim. Jednak w gigancie, który jest konkurencją techniczną, na ostateczny rezultat składają się wyniki obu przejazdów. Ten fakt wykorzystał Szymon Mitan (AGH Kraków), z którym wiąże się ciekawa historia. Obrońca tytułu sprzed roku pokpił nieco sprawę w kwalifikacjach i aby walczyć o medale musiał wzbić się na wyżyny możliwości. Tak wściekłej, agresywnej jazdy, jaką zaprezentował w pierwszym przejeździe finału, nie widziałem jeszcze u nikogo w tym sezonie. Pogoń okazała się skuteczna – Szymon „wykręcił” najlepszy czas drugiego przejazdu i oczekiwał na poczynania rywali. A ci przez długi czas nie byli w stanie się do niego zbliżyć. Dokonał tego dopiero Dominik Białobrzycki, który na pokonanie trasy potrzebował w sumie 1:17,42 i wyprzedził reprezentanta AGH Kraków o 0,47 sek. Dokładnie tyle samo do kolegi z drużyny stracił Jakub Tabaszewski (AWF Katowice). Michał Makowski nie sprostał wyzwaniu i po przekroczeniu linii mety musiał zdawać sobie sprawę, że medalu dzisiaj nie będzie. Na starcie pozostało dwóch godnych siebie rywali. Rozpoczął Antoni Szczepanik. Nie był to dobry przejazd – w środkowej części trasy nie jechał optymalną linią i kilkukrotnie się zachwiał, wywołując okrzyki niepokoju na mecie. Jednak poradził sobie z problemami i gdy wydawało się, że szczęśliwie dojedzie do „kreski”, kilka bramek przed końcem stracił nartę na nierówności. Próbował kontynuować na jednej, ale nie był w stanie pokonać prawidłowo trasy. W ułamku sekundy trafił prosto z narciarskiego nieba do piekielnych czeluści. Nie wiem, czy był na mecie ktoś, kto w zaistniałej sytuacji wątpił w końcowy sukces Andrzeja Dziedzica. Absolwent Burke Mountain Academy, do której uczęszczał z Mikaelą Shiffrin, nie ustrzegł się błędów, ale przewaga z pierwszego przejazdu nad Dominikiem wydawała się zbyt duża. „Wydawała” jest właściwym słowem, ponieważ drugi przejazd zawodnika AWF Katowice okazał się lepszy i młodszy z braci Białobrzyckich mógł rozpocząć świętowanie zdobycia złotego medalu Akademickich Mistrzostw Polski. Andrzejowi pozostało cieszyć się ze srebra (+0,31 sek.), a za sprawą wyniku ex aequo Szymona Mitana i Jakuba Tabaszewskiego, organizatorzy muszą przygotować na czwartek dwa komplety brązowych krążków.
 
Dominik Białobrzycki tymi słowami podsumował swój występ:
 
Bardzo się cieszę. Było naprawdę ciężko – to widać na przykładzie Antka, który nie zrobił praktycznie błędu, tylko gdzieś została mu narta w tym mokrym śniegu i wypięła. Ten, kto popełnił najmniej błędów, utrzymał się w linii, ten zrobił dobry czas. Jechaliśmy po dziewczynach, więc trasa się trochę „wystukała”. Ustawienie drugiego przejazdu było ciaśniejsze – trzeba było się szybko zbierać. Mi się to udało, więc jestem zadowolony. Sporo trenowałem na Golgocie w Szczyrku, trochę w Austrii, ten sezon miałem niezły – dobrze mi szło w zawodach FIS. Mam nadzieję, że nie powiedziałem w nich jeszcze ostatniego słowa i poprawię jeszcze punkty w tym sezonie.
 
Andrzej Dziedzic nie wydawał się załamany po zajęciu drugiego miejsca:
 
Zawsze jest pewien niedosyt, bo można było lepiej pojechać i jednak wygrać te zawody, ale i tak jestem bardzo zadowolony. To mój debiut w AMPach, dziś obchodzę urodziny, a w ogóle zawsze medal jest bardzo fajny. Trasa była mocno zniszczona, była duża walka – kto jeździ dobrze po dziurach, ten był dzisiaj szybki. O moje przygotowanie fizyczne dba pan Michał Ficoń, który jest świetnym trenerem – dzięki niemu jestem doskonale przygotowany w tym sezonie.
 
Jakub Tabaszewski nie miał zadowolonej miny na mecie drugiego przejazdu. Okazało się jednak, że czas jaki uzyskał był wystarczający do zdobycia medalu:
 
Bardzo się cieszę z tego powodu. Niestety Antoni pomógł nam troszeczkę, ale taki jest sport i czasem tak bywa. Warunki były ciężkie, jak co roku na AMPach, ale w każdym roku są inne – ciężko je ze sobą porównać.
 
I jeszcze Szymon Mitan o swojej historii:
 
Myślałem, że będzie zabawa w kwalifikacjach, pojechałem w dresie. Jednak moi rywale nastawili się na walkę od samego początku i wyszedłem na frajera. Zająłem dopiero 18. miejsce, więc miałem odległy numer. Zmęczyłem się. W pierwszym przejeździe finału dałem z siebie więcej niż w ogóle mogłem. Musiałem odczekać później 20 minut, żeby w ogóle dojść do siebie. Musiałem to zrobić, by móc rywalizować z najlepszymi w drugim. Widać, że ten atak dał szansę na możliwość walki o medale i się udało! Jest medal. Teraz chyba odłożymy zabawę do czwartkowego wieczoru i jutro ścigamy się na poważnie. Dobry numer w finale jest ważniejszy niż fajna stylówka.
 
 
 




«« Powrót do listy wiadomości
 Zapisz w schowku     Drukuj     Wyślij znajomemu    214



 
  
 
 
 
 
 
 

Copyright © MATinternet & Podhale-Sport - ZAKOPANE 1999-2017