To tylko 400 metrów biegu, ale zmęczenie na mecie dla wielu było większe niż po maratonie. Za nami Red Bull 400 w Zakopanem, czyli ekstremalny sprint od podstawy na szczyt Wielkiej Krokwi. Najlepszy okazał się Słowak Jakub Šiarnik (3:45.80). Wśród kobiet wygrała Iwona Januszyk, która z wynikiem 04:33.15 pobiła własny, ustanowiony w 2018 roku, kobiecy rekord biegu na najwyższy punkt zakopiańskiej skoczni o 2 sekundy. Najlepszą sztafetą była ekipa Towerrunners ŁącząNasSchody (2:34:25).
„Trochę ścigałam się sama ze sobą. Próbowałam wyczuć swoje ciało i błagałam, żeby to było poniżej tych 4:35. I udało się!” – cieszyła się z rekordu Iwona, skialpinistka z Oświęcimia, która jest w znakomitej formie i szykuje się właśnie do eliminacji olimpijskich w swojej dyscyplinie. Nie mniej szczęśliwy był Jakub, który sześć razy wygrywał w zawodach Red Bull 400 w różnych miejscach na świecie. „Ścigałem się tutaj pięć lat temu i byłem drugi, więc w końcu udało mi się wygrać. Zwycięstwo jest moje! Taktyka była prosta. Nie jest najważniejsze, żeby być pierwszym po pierwszych stu metrach. Ważne jest, żeby być pierwszym na linii mety”. Co ciekawe, oboje startują w Red Bull 400 od 2018 roku.
Próbę zmierzenia się z dystansem 400 metrów, odpowiadającemu jednemu okrążeniu stadionowej bieżni, podczas którego trzeba pokonać aż 140 metrów przewyższenia podjęło ponad 900 osób z 7 krajów. To tak jakby wbiec na dach 40-piętrowego wieżowca – olbrzymi wysiłek, od którego serce wali jak młot pneumatyczny, a mięśnie nóg palą żywym ogniem i błagają o litość.
Zawodnikom sprzyjała pogoda - temperatura grubo poniżej 20 stopni Celsjusza na koniec wakacji była dobra do biegania. Na szczęście nie padało, bo wtedy igielit, na którym rozpięto wielkie siatki z liny, mógłby być o wiele bardziej śliski.
Asia Jóźwik
„Spodziewałam się gorszego wpierdzielu, ale było fajnie, ciekawie. Moje łydki i płuca umarły, ale generalnie to fajna zabawa. Słyszałam swoje imię w trakcie, więc to piękne, że kibice byli na całej trasie” – powiedziała po swoim biegu Asia Jóźwik, utytułowana lekkoatletka, olimpijka w biegu na 800 metrów, a obecnie dziennikarka biegowa, która w tym roku zadebiutowała w morderczym, 400-metrowym wyzwaniu. „To zupełnie inny wysiłek. W pewnym momencie przechodzi się do marszu na czworaka, cały czas jest pod górę. I to nie jest tak, jak sobie możemy wyobrazić, jak trenujemy podbiegi. Tutaj naprawdę pracujemy całym ciałem. Łydki dostają taki łomot, że nie wyobrażam sobie, żeby coś takiego przeżyć w zwykłym biegu”.
Pokonanie trasy, która po płaskim przeciętnemu biegaczowi zajęłaby nieco ponad dwie minuty, w takich warunkach to nawet kilkanaście minut trudnej walki z rywalami, nachyleniem sięgającym 37 stopni i szybko wzrastającym tętnem. To prawdziwy test dla ciała, ale i umysłu.
Na Wielką Krokiew w ten weekend kilkukrotnie wbiegała wielokrotna zwyciężczyni Wings for Life World Run Dominika Stelmach, która tutaj wcieliła się w rolę lotnej reporterki. „Było fajnie, tylko nie każdy chciał odpowiadać na pytania. Emocje były bardzo pozytywne. W większości najważniejsze było dla wszystkich, żeby zaliczyć metę. To jest tak trudny bieg, że naprawdę nie chodzi o czas. Niektórzy musieli po drodze odpocząć, ale ważne, że ukończyli. Warunki są idealne. Było sucho, chłodno, nie było wiatru, także nie dziwie się, że w finale padł rekord”.
To nie jest takie hop-siup
Bieg zaczyna się tam, gdzie skoczkowie zatrzymują się po swoich skokach, na płaskim. Stamtąd jest już tylko pod górę. Nie ma ani chwili wytchnienia. W najbardziej stromych częściach trzeba pomagać sobie rękami i po prostu wspinać się w kierunku mety. Nie dla wszystkich była ona wybawieniem. Najlepsi uczestnicy z biegów eliminacyjnych (po 50 kobiet i 50 mężczyzn) musieli zmierzyć się z trasą jeszcze raz – walcząc o zwycięstwo w finale.
„Żeby się dobrze przygotować do tego biegu, trzeba przynajmniej rocznego treningu, prawie dzień w dzień. Żeby wytrzymać ten bieg, trzeba mieć kondycję. To nie jest takie hop-siup” – powiedział w wywiadzie Adam Małysz, który w każdej edycji pełni rolę gospodarza imprezy. „Niektórzy byli bardzo mocno zaskoczeni, że było aż tak ciężko, ale ogólnie było bardzo wesoło. Nikt nie narzekał”.
Red Bull 400 to impreza, która odbywa się na najbardziej ikonicznych obiektach na całym świecie. Na Wielkiej Krokwi gościła po raz czwarty. Pierwszy raz 400 metrowy sprint pod górę rozegrano na niej w 2018.
Top 3, wyniki Red Bull 400 Zakopane 2025:
Mężczyźni:
- Šiarnik Jakub SVK 00:03:45.80
- Broj Marcel POL 00:03:54.05
- Stobiecki Marcin POL 00:03:58.65
Kobiety:
- Januszyk Iwona POL 00:04:33.15
- Kuć Karolina POL 00:05:36.30
- Handzlik Kinga POL 00:05:52.15
Sztafety:
- Towerrunners ŁącząNasSchody POL 00:02:34.25
- Straż Pożarna Pomorskie POL 00:02:57.25
- Sparta TEAM POL 00:03:22.60
Pełne wyniki na stronie wydarzenia - tutaj