START
powrót do strony głównej
     Galeria fotografii
fotografie sportowe
     Terminarz
kalendarium wydarzeń sportowych
     Wyniki
tabele z wynikami zawodów, etc...
Podhale-Sport
Sport UM Zakopane
Sport Bukowina Tatrzańska
Sport UG Czarny Dunajec
Sport UG Poronin
Sport UG Jabłonka
Zakopiańska Liga Biegowa
Sport i zdrowie
EUROPEAN CLIMBING ROUTE
Szkoła Mistrzostwa Sportowego
Sportowcy Podhala
Plebiscyt Najlepszy Sportowiec Podhala
Orlen CUP
Igrzyska STO
Igrzyska lekarskie
ZIMOWE IGRZYSKA POLONIJNE
Olimpiada młodzieży
Igrzyska Olimpijskie Mistrzostwa Świata Igrzyska Europejskie
Tour De Pologne Maratony LANG TEAM
Uniwersjady, MS Juniorów ZIOM
COS Zakopane
Obiekty Sportowe
Rozmaitości
 Kluby sportowe
REDAKCJA
Linki
Zapowiedzi

Dyscypliny
Biathlon
Biegi narciarskie
Dart
Hokej
Kajakarstwo
Konkurencje konne
Koszykówka
Kręgle
Lekkoatletyka
Łyżwiarstwo
Narty
 Piłka nożna
Piłka ręczna
Pływanie
Podnoszenie ciężarów
Rowery
 Siatkówka
Ski-Alpinizm
 Skoki narciar. i kombinacja
Snowboard
Sporty extremalne
Sporty motocyklowe
Sporty pożarnicze
Sporty samochodowe
Sporty samolotowe
 Sporty walki
Strzelectwo
Tenis ziemny i stołowy
Unihokej
Wędkarstwo
Wspinaczka
Żeglarstwo

Partnerzy
    Zakopane       UG Jabłonka
  

     wyniki-skoki


 
Gabinet Terapii
   
   Keti


   Skijumping
  AZS-Zakopane  


TZN Zakopane







KS Pieniny




  mecze na żywo
wyniki na żywo
 

Narty
AMP 2026: Brutalne eliminacje slalomowe i problemy faworytów
 dodano: 5 Marca 2026    (źródło: NTN)

 Maja Woźniczka (UW Warszawa) na wschodzie i Patrycja Florek (AWF Katowice) na zachodzie zwyciężyły w eliminacjach kobiet do czwartkowego finału slalomu w ramach Akademickich Mistrzostw Polski. W stawce panów dominowali Wojciech Gałuszka (AKF w Krakowie) oraz Bartłomiej Sanetra (AWF Katowice).


 Eliminacje w slalomie, podobnie jak  w gigancie, przebiegały w fantastycznych warunkach pogodowych. Mroźna noc ponownie pozwoliła rozegrać pierwsze przejazdy po lodowej trasie. Dopiero w drugich zawodnicy musieli zmagać się z bardziej nierówną trasą. Mocne wrażenie zrobiły najlepsze panie – w obu strefach geograficznych liderki pokonały rywalki z ogromną przewagą, o ponad dwie sekundy. Czyżby walka o tytuły mistrzowskie miała się rozegrać między Patrycją Florek a Mają Woźniczką? Pozostałe pretendentki zapewniają, że nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, a eliminacje traktują wyłącznie jako rozgrzewkę (zerknijcie niżej – na wypowiedzi z mety). U panów bezbłędni są jak dotąd Wojciech Gałuszka i Bartłomiej Sanetra, którzy bez problemu rozprawili się z trasą. Błysnął także Juliusz Mitan (AKF w Krakowie), który w tym sezonie nie pojawił się w zawodach AZS Winter Cup (no, może poza obecnością na plakacie), ale w AMP-ach postanowił napsuć krwi kolegom.
 
Pięknych przejazdów nie brakowało, ale nie one były dziś głównym tematem do rozmów wśród licznie zgromadzonej publiczności na mecie. Dawno nie mieliśmy w eliminacjach takiej rzezi faworytów do czołowych miejsc. Owszem, zdarzały się w przeszłości sytuacje, w których jakiś wybitny zawodnik oglądał finał slalomu w roli kibica, ale dzisiaj Harenda zebrała żniwo i nie oszczędzała wyśmienitych slalomistów. Najpierw „poleciał” Mateusz Bucki (AKF w Krakowie), który dosłownie wbił się w dmuchaną bramę mety. Tuż po nim Kacper Grudnik (UMCS Lublin) zabawił się w Lenę Dürr i powtórzył jej manewr z igrzysk w Cortinie, biorąc pierwszą tyczkę między nogi. Poza trasą wylądował też jedyny Norweg w stawce, który wczoraj zaskoczył wszystkich drugim miejscem w eliminacjach w gigancie. Gdy wydawało się, że w obliczu takiej sytuacji pozostali „giganci” odpuszczą trochę w drugim przejeździe, dramat spotkał Juliusza Kierkowskiego (AWF Katowice). Zdobywca Kryształowej Kuli za slalom w Akademickim Pucharze Polski mniej więcej w połowie trasy najechał na tyczkę i, lekko zszokowany, stanął kilka metrów poniżej. W rozpaczliwym geście rzucił się do podchodzenia, ale tego nie dało się już uratować. Ostatecznie zajął 44. miejsce na zachodzie i nie zobaczymy go w finale. Na dokładkę z trasy wschodniej wyleciał Norbert Wróbel (UJ Kraków).
 
Porażka jednych to szansa dla innych. Jutro to najważniejszy dzień w akademickim kalendarzu każdego alpejczyka. Poznamy mistrzów Polski w gigancie i slalomie. Zapraszamy na Harendę. Start pierwszego przejazdu punktualnie o ósmej.
 
Powiedzieli na mecie
Mateusz Bucki (nie ukończył slalomu)
Plan był prosty: górę bardziej poszanować ze względu na warunki, a na dole puścić nogi. I mam wrażenie, że to trochę się na mnie zemściło, bo wjechałem z dość sporą prędkością. Byłem na przedostatniej tyczce, widziałem kątem oka ostatnią i wiedziałem, że muszę tam przyciąć, ale niestety zewnętrzna noga nie wytrzymała i mnie podcięło. U nas w półfinale konkurencja jest bardzo mocna, dlatego jeśli ktoś chce się liczyć na lepszy numer, szczególnie przy tych wiosennych warunkach, to trzeba się po prostu bardziej rzucić w dół – nie da się tego bardzo szanować.
 
Patrycja Florek (1. miejsce w strefie zachodniej)
Mam nadzieję, że to forma, a nie jakaś niedyspozycja Mai. Cieszę się, bo fajnie wygląda ta jazda, fajnie mi się jedzie, mam dobre czucie – po prostu dobrze mi się jeździ. Mam nadzieję, że to zostanie na finał i że coś powalczę, bo ten sezon nie był jakiś świetny w moim wykonaniu. Myślę, że jutro na pewno będzie ciekawie. Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że Maja wygrywa dwie sekundy – w tym sezonie wielokrotnie wygrywała więcej, więc każdy wie, że jeździ na wysokim poziomie.
 
Magdalena Bańdo (2. miejsce w strefie zachodniej)
Oczywiście, że mam pomysł na jutro – zawsze mam. Dzisiaj pojechałam na spokojnie, nie spieszyłam się, bo trzeba dojechać do mety i powalczyć w finale. Nie rzucałam się, nie robiłam wszystkiego, żeby jechać jak najszybciej – po prostu chciałam ukończyć. Myślę, że strata zniweluje się sama, jak pojadę tak, jak jeżdżę zazwyczaj. Nie uważam, że to jakiś pokaz siły i mocy przez Patrycję. Wydaje mi się, że dzisiaj nie tylko ja, ale też Pata nie jechała na 100%, Maja Chyla też pewnie nie jechała na 100% i wiele dziewczyn. Dlatego mam wrażenie, że dzisiejsze wyniki nie odzwierciedlają tego, co będzie jutro.
 
Maja Chyla (2. miejsce w strefie wschodniej)
Wydaje mi się, że większość osób na eliminacjach stara się po prostu dojechać, szczególnie te, które wiedzą, że będą się liczyć w finale. Każdy ma inny próg „jechania na dojechanie”. Ja pojechałam bardzo ostrożnie, miałam takie taktyczne przyhamowania i delikatne dociskanie nart, żeby nigdzie nic nie odjechało, bo warunki były ciężkie. Patrzę na to tak: udało się dojechać, jutro trzeba atakować. Mam nadzieję, że warunki będą dobre i że na finał trasa będzie przygotowana tak, że będzie super – wierzę, że organizatorzy sobie z tym poradzą.
 
Juliusz Kierkowski (nie ukończył slalomu)
Coś takiego wywinąłem, że mi podbiło nartę. To prawdopodobnie błąd techniczny – biorę w pełni winę na siebie. Taki jest sport i to się zdarza. Zawsze jakieś drobne utemperowanie się przyda, ale ja to biorę i nie oglądam się do tyłu. A czy dostanę łomot od kolegów za drużynówkę? Bartek zawsze jak się coś wywinie, to skomentuje – wiedziałem, co powie, byłem gotowy. I zgadzam się z nim, nie ukrywam.
 
Maksym Zajączkowski (3. miejsce w strefie wschodniej)
Plan na finał jest taki, że nie mam nic do stracenia, więc pojadę po prostu swoje. Dzisiaj było naprawdę interesująco. Takie narciarstwo akademickie daje mi luz, a w finałach zobaczymy, jak pójdzie, ale pewnie będzie „full gas”. I na zakończenie sezonu byłoby fajnie po prostu dojechać do mety.
 
Maja Woźniczka (1. miejsce w strefie wschodniej)
Nie mogę się doczekać jutrzejszego starcia. Patrycja wygrała z dużą przewagą, ja też. Teraz zostaje nam tylko poczekać, bo myślę, że Maja Chyla i Madzia też jutro pokażą – nie można ich eliminować z tej walki. Po prostu będziemy się ścigać. Szczerze mówiąc, to nie były moje najlepsze przejazdy. Myślę, że jestem w stanie zjechać lepiej, ale zawsze dobrze jest jechać na finały z myślą, że ta duża przewaga z eliminacji jest.




«« Powrót do listy wiadomości
 Zapisz w schowku     Drukuj     Wyślij znajomemu    42



 
 
 
   
  
 
 
 
 
 
 

Copyright © MATinternet & Podhale-Sport - ZAKOPANE 1999-2026