Niestety musiałem zrezygnować z wejścia na szczyt Dhaulagiri - poinformował w mediach społecznościowych Andrzej Bargiel. Zakopiańczyk wyjechał z Polski 25 września zamierzając wejść bez użycia dodatkowego tlenu i zjechać na nartach z tego siódmego pod względem wysokości szczytu świata.
- Ostatnie dni przyniosły spore opady śniegu i bardzo silny wiatr, co mocno pogorszyło warunki w górach. I tu cytuję: Zagrożenie lawinowe stało się zbyt duże, dlatego uznałem, że kontynuowanie ataku szczytowego jest zbyt niebezpieczne i najlepszą decyzją będzie zawrócić.
W górach nie zawsze udaje się zrealizować wszystkie cele, ale to też część górskich historii.
Dzięki wielkie za całe wsparcie, które czuliśmy na każdym etapie naszej działalności. Szczególne podziękowania kieruję również do moich partnerów, którzy są częścią tych górskich historii i pomagają mi realizować kolejne pomysły. Dziękuję za zaufanie i za to, że mogę liczyć na Was również wtedy, gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem - kończy swoją informację Bargiel.
Dhaulagiri liczy sobie 8 167 m wysokości i jest jedną z najbardziej wymagających narciarsko gór Himalajów, bo nie dosyć, że stroma, to techniczna i mocno eksponowana. Jeżeli pogoda pozwoli i plany się powiodą, 38-latek zostanie drugim narciarzem w historii, który chciał dokonać pełnego zjazdu z Białej Góry. Pierwszy zrobił to Bartek Ziemski w 2023 roku.
To była druga w 2026 roku wyprawa Bargiela. 30 czerwca roku dokonał historycznego wyczynu na Nanga Parbat, gdzie jako pierwszy człowiek w historii bez użycia tlenu wspiął się na szczyt i od wierzchołka czyli z 8 126 m n.p.m zjechał na nartach do końca możliwych warunków śnieżnych.