START
powrót do strony głównej
     Galeria fotografii
fotografie sportowe
     Terminarz
kalendarium wydarzeń sportowych
     Wyniki
tabele z wynikami zawodów, etc...
Podhale-Sport
Sport UM Zakopane
Sport Bukowina Tatrzańska
Sport UG Czarny Dunajec
Sport UG Poronin
Sport UG Jabłonka
Zakopiańska Liga Biegowa
Sport i zdrowie
EUROPEAN CLIMBING ROUTE
Szkoła Mistrzostwa Sportowego
Sportowcy Podhala
Plebiscyt Najlepszy Sportowiec Podhala
Orlen CUP
Igrzyska STO
Igrzyska lekarskie
ZIMOWE IGRZYSKA POLONIJNE
Olimpiada młodzieży
Igrzyska Olimpijskie Mistrzostwa Świata Igrzyska Europejskie
Tour De Pologne Maratony LANG TEAM
Uniwersjady, MS Juniorów ZIOM
COS Zakopane
Obiekty Sportowe
Rozmaitości
 Kluby sportowe
REDAKCJA
Linki
Zapowiedzi

Dyscypliny
Biathlon
Biegi narciarskie
Dart
Hokej
Kajakarstwo
Konkurencje konne
Koszykówka
Kręgle
Lekkoatletyka
Łyżwiarstwo
Narty
 Piłka nożna
Piłka ręczna
Pływanie
Podnoszenie ciężarów
Rowery
 Siatkówka
Ski-Alpinizm
 Skoki narciar. i kombinacja
Snowboard
Sporty extremalne
Sporty motocyklowe
Sporty pożarnicze
Sporty samochodowe
Sporty samolotowe
 Sporty walki
Strzelectwo
Tenis ziemny i stołowy
Unihokej
Wędkarstwo
Wspinaczka
Żeglarstwo

Partnerzy
    Zakopane       UG Jabłonka
  

     wyniki-skoki


 
Gabinet Terapii
   
   Keti


   Skijumping
  AZS-Zakopane  


TZN Zakopane







KS Pieniny




  mecze na żywo
wyniki na żywo
 

Sporty motocyklowe
RAJD MAROKA: NOWA JAKOŚĆ SILNIKA, SONIK JEDZIE PO ZWYCIĘSTWO
 dodano: 8 Października 2014    (źródło: www.rafalsonik.pl)

 Już drugi rok z rzędu Rafał Sonik może potraktować Rajd Maroka jako przygotowanie i decydujący trening przed Dakarem. Podczas sierpniowego Dos Sertoes w Brazylii zapewnił sobie trzeci w karierze Puchar Świata i teraz może w pełni poświęcić się testom na wymagających terenach północno-zachodniej Sahary. Mimo to krakowianin zamierza powtórzyć zeszłoroczny rezultat i tym samym przypieczętować swój sukces czwartym zwycięstwem w sezonie.


 
 
 
RAJD MAROKA: SONIK GONI MOTOCYKLISTÓW; „MIAŁEM FRAJDĘ Z KAŻDEGO KILOMETRA”
 
04.10.2014
Rafał Sonik był bezkonkurencyjny w rywalizacji quadowców na trasie pierwszego etapu Rajdu Maroka. Kapitan Poland National Team nie tylko stawił się na mecie w Damii jako pierwszy w klasie, ale zdołał po drodze wyprzedzić kilkudziesięciu motocyklistów. – To jest moja pasja i w szczególności tu, na Saharze, ma ogromną frajdę z każdego kilometra – mówił na biwaku uśmiechnięty krakowianin.
 
Największą niewiadomą przed pierwszym dniem rywalizacji w OiLibya Rally był silnik Yamahy Raptor 700, do którego zespół Rafała Sonika po raz pierwszy zdecydował się wprowadzić modyfikacje. Zmiany, jak na razie przyniosły spodziewany efekt w postaci zwiększenia mocy i momentu obrotowego, a co za tym idzie lepszej prędkości maksymalnej.
 
– Wszystko działało bez zarzutu – ocenił na mecie trzykrotny zdobywca Pucharu Świata FIM. – Do poprawy są drobiazgi w postaci drgań roadbooka, które są spowodowane testowanie nowego ustawienia całej nawigacji. Takie drobne modyfikacje to jednak sama przyjemność. Najważniejsze, że nie ma już problemów z wibracjami kół, które prześladowały mnie w Brazylii.
 
„SuperSonik” podkreślił również, że sobotni etap był dla niego kolejną lekcją. Tym razem uczył się wyprzedzania w każdych możliwych warunkach. – Przy wejściu w zakręt i na wyjściu, na podjeździe i zjeździe, na wydmach i w wąskich kanionach. Dziś miałem wielką frajdę z wyprzedzania motocyklistów, choć były to trudne i wymagające manewry. Większość z nich była wyraźnie zdziwiona faktem, że quad przejeżdża obok nich, jak dobrze rozpędzony ekspres. Mogę też być zadowolony, bo na starcie stało przede mną 60 motocyklistów, a w klasyfikacji łącznej przyjechałem z nimi jako 18. zawodnik – mówił z satysfakcją lider zmagań.
 
Na pierwszym oesie jazda Sonika była bardzo szybka, ale zrównoważona. – Na trasie staram się tak umiejętnie dobierać ciśnienia w kołach, aby zachować maksymalną możliwą prędkość, a jednocześnie jechać miękko i z wyczuciem. Płynąć poprzez wydmy i kamieniste bezdroża. Wtedy można czerpać ogromną satysfakcję z jazdy w tak pięknym terenie, jak zachodnia część Sahary. To był super pozytywny dzień! – podkreślił.
 
Obok Rafała Sonika, w pierwszym dniu zmagań bardzo dobrze poradzili sobie również inni zawodnicy Poland National Team. Marek Dąbrowski i Jacek Czachor przyjechali na metę z 5. czasem w niezwykle wyrównanej i wymagającej stawce. Z powodu problemów na wydmach Martin Kaczmarski uzyskał 20. czas, a Piotr Beaupre i Jacek Lisicki zameldowali się z 39. rezultatem. Wśród motocyklistów, dobrą, ósmą lokatę wywalczył Jakub Przygoński. Mercedes Unimog z Jarkiem Kazberukiem, Robinem Szustkowskim i Albertem Gryszczukiem na pokładzie prowadzi w klasie ciężarówek o pojemności do 10 litrów.
 
RAJD MAROKA: SONIK NAJSZYBSZY W KOLOSALNYCH KOLEINACH
 
05.10.2014
- Wczoraj była nauka wyprzedzania, a dziś nauka balansu. Ponad 60 km jechaliśmy drogą z kolosalnymi koleinami, w których quad był cały czas ułożony pod kątem 40 stopni. Raz na prawej nóżce, raz na lewej. Jestem potwornie zmęczony – mówił Rafał Sonik na mecie drugiego etapu Rajdu Maroka z Arfudu do Merzane (211 km). Polak ponownie okazał się najlepszy w klasie.
 
Niedzielny etap nie został przygotowany z myślą o quadowcach. Głębokie, szerokie na 60 cm koleiny pozwalały na szybką jazdę motocyklistom, ale czterokołowcy przeżywali męczarnie. Trasa dla samochodów i ciężarówek była na tym odcinku poprowadzona alternatywną drogą. – Nie było szansy, żeby dziś utrzymać tempo motocyklistów – mówił wycieńczony i obolały krakowianin. – Musiałem jechać jednym kołem w koleinie, a drugim po garbie na środku drogi. To było 60 km na 40-stopniowym przechyle. Powyciągało mi ręce, bolą mnie nadgarstki, było naprawdę trudno. Wyglądało to jakby po bardzo miękkim gruncie przejechały monster trucki albo traktor Guliwera.
 
Co więcej kapitan Poland National Team nie miał możliwości ominięcia tego katorżniczego fragmentu. – Na brzegach znajdowały się głazy, więc wystarczyłby jeden fałszywy ruch i wyrwałoby mi kierownicę z rąk i połamało całe zawieszenie. Musiałem ograniczyć prędkość do 80 km na godzinę. Silnik dałby radę jechać szybciej, ale wtedy zrobiłoby się naprawdę niebezpiecznie. Można było próbować jechać wzdłuż tej drogi, ale tam było mnóstwo ostrych kamieni i głazów. Było więc ogromne niebezpieczeństwo przebicia opony, albo poważniejszej awarii – relacjonował.
 
Około 30-kilometrowy odcinek wydm miał dać wytchnienie, ale tam również czekały na rajdowców niespodzianki. – Po padających ostatnio deszczach piach na pustyni był dość grząski, ale w porównaniu do kolein to i tak była czysta przyjemność. Co ciekawe widziałem sporo śladów wielbłądów, ale żaden nie pojawił się na trasie. Może przegonili ich wcześniej fotografowie i operatorzy, bo chyba wszyscy przyjechali na tę piaszczystą część oesu. Mijaliśmy ich kilkudziesięciu.
 
Pozytywnym zaskoczeniem był również doping, jaki uczestnikom zgotowali miejscowi. – W tym rejonie Maroko ludzie nie próbują nas „kiwać”, ani zastawiać pułapek. Świetnie kibicują, krzyczą i machają kiedy obok nich przejeżdżamy – opowiadał „SuperSonik”.
 
Z pozostałych zawodników Poland National Team najlepiej poradzili sobie Marek Dąbrowski i Jacek Czachor, którzy osiągnęli metę z 9. czasem. Martin Kaczmarski był 16., a Piotr Beaupre z Jackiem Lisickim 32. Wśród motocyklistów Jakub Przygoński osiągnął 11. czas, a Jakub Piątek 20. Michał Hernik był 25., a jego kolega z projektu „Nasz Dakar”, Paweł Stasiaczek dotarł na metę 29.
 
W poniedziałek OiLibya Rally ruszy na zachód Maroka. Odcinek specjalny poprowadzi zawodników z Arfudu do Zagory, w której zawodnicy spędzą dwie kolejne noce. Dla Rafała Sonika będzie to wyjątkowy dzień. – Po raz pierwszy będę mieć na quadzie zamontowany guzik sentinela, czyli systemu ostrzegającego zawodnika przede mną, że chcę go wyprzedzić. To jest coś, czego w ostatnich latach najbardziej nam brakowało, kiedy na trudnych, technicznych odcinkach, w tumanach kurzu i nad przepaściami musiałem jechać kilkadziesiąt kilometrów za znacznie wolniejszym rywalem. Jutro wreszcie będę mógł normalnie „zatrąbić” na gościa, które jedzie przede mną i mnie spowalnia – cieszył się Sonik.
 
 
RAJD MAROKA: RYZYKOWNY EKSPERYMENT SONIKA NA PUSTYNI
 
06.10.2014
W poniedziałek, pokonując najdłuższy 314-kilometrowy odcinek specjalny, uczestnicy Rajdu Maroka osiągnęli półmetek rywalizacji. Rafał Sonik ponownie był najszybszym quadowcem, powiększając swoją przewagę nad rywalami w klasyfikacji zmagań. Kapitan Poland National Team nie miał jednak łatwej przeprawy, bo z powodu błędnego montażu rurki do camel baka, pokonał 250 km bez choćby kropli wody w ustach.
 
Rajdowa karawana przemierzająca marokańską część Sahary dotarła w poniedziałkowy wieczór do Zagory, gdzie będą biwakować przez dwie najbliższe noce. Rafał Sonik na trasie trzeciego odcinka specjalnego przeprowadził dość ryzykowny eksperyment, który pozwolił mu poznać kolejną granicę. Granicę wytrzymałości odwodnionego organizmu…
- Kiedy wystartowałem i po kilku kilometrach chciałem pociągnąć pierwszy łyk z camel baka, okazało się, że jest to niemożliwe. Stanąłem na chwilę i poprawiłem przewód, który puszczony był wokół ramienia, a nie ponad nim. To jednak nie pomogło. Postanowiłem więc jechać dalej i sprawdzić, czy na takim dystansie zacznę się odwadniać, szczególnie, że dużo piłem rano i w wieczór poprzedzający dzisiejszy oes – relacjonował krakowianin.
 
Zdobywca Pucharu Świata mógł poprosić o kilka łyków wody napotkanych motocyklistów, ale postanowił dojechać „na sucho” do punktu tankowania na 250. kilometrze trasy. Biorąc pod uwagę, że na ogół wypija dwa litry płynów na sto kilometrów, efekty eksperymentu musiały być odczuwalne. – Najpierw w dziwny sposób zaczęły boleć mięśnie. Potem trochę mieszało mi się w głowie, więc nie sądzę, żeby przy tej temperaturze na Saharze dało się dojechać dużo dalej – komentował wyniki testu quadowiec.
 
Na tankowaniu „SuperSonik” miał 15 minut na wymianę roadbooka i dolanie paliwa, ale priorytetem była woda. Po zdjęciu camel baka okazało się, że źle zamontowany był zawór w jego dolnej części. – Naprawiłem „awarię” i dalej już byłem w pełni wyposażony. Ostatnie 70 km było chyba rajem dla każdego zawodnika, a w szczególności dla mnie. Pokonywaliśmy spory fragment płaskiej szutrówki, z dobrą widocznością tego co przed nami i kilkoma naprawdę długimi skokami. Na koniec jeszcze duża sekcja skał i kolejna twarz Sahary – brutalna, nieprzyjazna i księżycowa – opisywał.
 
Cały test, choć ryzykowny, pokazał Sonikowi granice wytrzymałości i pozwolił mu nauczyć się rozpoznawania syndromów odwodnienia. – Sprawdzałem, czy jestem wielbłądem i już wiem, że nie jestem – żartował, kiedy na mecie uzupełnił braki płynów.
 
Pozostali zawodnicy Poland National Team ponownie plasowali się blisko czołówki. Jakub Przygoński ponownie był najwyżej sklasyfikowanym polskim motocyklistą (13. miejsce), dalsze miejsca zajęli Jakub Piątek (19.), Michał Hernik (30.) i Paweł Stasiaczek (32.). Najszybszym polskim kierowcą samochodu był tym razem Martin Kaczmarski z 8. czasem na mecie. Marek Dąbrowski z Jackiem Czachorem dojechali na 19. Pozycji, a Piotr Beaupre z Jackiem Lisickim na 23. Świetnie w kategorii Open zaprezentowała się Hanna Sobota, która w swojej klasie zajęła w poniedziałek 6. miejsce.
 
We wtorek rajdowców czeka 226 km odcinka specjalnego, którego sporą część będą stanowić partie wydmowe. Rafał Sonik przed kolejnym dniem zmagań był pełen optymizmu. – Ja bym chętniej jechał, jechał i jechał. Zaczynam się dobrze czuć dopiero piątego, szóstego dnia rajdu. Każdy kolejny odbieram lepiej, dlatego z niecierpliwością czekam już na Dakar.
 
RAJD MAROKA: SONIK PODWÓJNYM LIDEREM BEZ WSPOMAGANIA
 
07.10.2014
To nie było łatwe 226 km. Rafał Sonik na trasie czwartego etapu OiLibya Rally stracił amortyzator skrętu i w trudnym, pustynnym terenie musiał wykonać tytaniczną pracę, by przeprowadzić swój quad przez wydmy. Zaprocentowały długie godziny żmudnych przygotowań fizycznych, bo kapitan Poland National Team wygrał czwarty etap z rzędu i pewnie zmierza po czwarte zwycięstwo w sezonie.
 
Trasa z Zagory do miejscowości Chegaga wiodła w przeważającej części przez malownicze wydmy, tak typowe dla wyobrażeń o Saharze. Nie była to jednak łatwa i przyjemna przeprawa. – Pustynia po ostatnich deszczach jeszcze do końca nie wyschła, przez co piach był na przemian miękki i twardy. Trzeba było szybko reagować na zmiany podłoża. To był naprawdę trudny odcinek – mówił Rafał Sonik.
 
Dla kapitana Poland National Team był to prawdziwie morderczy oes ze względu na poważną awarię, która dała o sobie znać już 20 kilometrów od startu. – Zepsuł się amortyzator skrętu, czyli element, który w quadzie jest odpowiednikiem wspomagania. Momentami nie byłem w stanie utrzymać kierownicy na nierównościach. Mam odparzone, czerwone, pełne odcisków ręce, które nie przestają mi drżeć od dwóch godzin. To była prawdziwka orka na ugorze – komentował.
 
Lider rajdu i trzykrotny już zdobywca Pucharu Świata nie krył zadowolenia, że mimo trudności ponownie pierwszy zameldował się na mecie. Zwłaszcza, że pustynia nie była tak łaskawa dla pozostałych zawodników Poland National Team. – Martin Kaczmarski dostał tu bolesną lekcję i z powodu kontuzji musiał wycofać się z rywalizacji. Mam nadzieję, że to nic poważnego, a jestem pewny, że to doświadczenie wzmocni go przed Dakarem. Szkoda Marka Dąbrowskiego i Jacka Czachora, bo awaria pompy paliwowej wykluczyła ich praktycznie z walki o podium Pucharu Świata. Teraz naszego honoru w stawce samochodów broni Piotr Beaupre z Jackiem Lisickim, którzy od dwóch dni utrzymują dobre, mocne tempo w okolicach pierwszej „dwudziestki” – mówił o swoich kolegach z reprezentacji.
 
Na biwaku w Zagorze, Rafał Sonik dowiedział się również, że na OiLibya Rally jest podwójnym liderem. Na mecie w Marakeszu FIM pośród wszystkich kategorii wyróżni również najlepszego weterana (zawodnik +45). Po czterech dniach Polak prowadzi i jak zapewnił z szerokim uśmiechem, tego zwycięstwa nie pozwoli sobie odebrać.
 
Środowy, przedostatni etap Rajdu Maroka to drugi co do długości odcinek specjalny mierzący 302 km. Po nim rajdowców czeka niemal równie długa 220-kilometrowa droga dojazdowa do Marakeszu. Tam w czwartek będzie mieć miejsce finał zmagań.
 
RAJD MAROKA: „MEGA WYNIK”, SONIKOWI CIĄGLE MAŁO
 
08.10.2014
Przedostatni etap OiLibya Rally poprowadził stawkę przez ponad 300 kilometrów malowniczych tras w surowych górach Atlas. Rafał Sonik na tak długim dystansie i w takim terenie czuje się, jak ryba w wodzie, co udowodnił, przyjeżdżając na metę na 15. miejscu w klasyfikacji łącznej z motocyklistami. Już tylko jeden etap dzieli go teraz od zwycięstwa i zakończenia udanego sezonu Pucharu Świata.
 
Środowe ściganie było tym, co Rafał Sonik w rajdach cross-country najbardziej sobie ceni. – Cały dzień spędziliśmy w górach. To był bardzo techniczny i kręty oes z licznymi przejazdami po skałach oraz wąskich półkach. Momentami przerażający, ale ja właśnie takie najbardziej lubię – mówił z szerokim uśmiechem na mecie. – Przy okazji było niesamowicie pięknie – dodał.
 
Zadowolenie ze specyfiki trasy oraz samej jazdy przełożyło się również na wynik. Kapitan Poland National Team dotarł na metę z 15. czasem w klasyfikacji łącznej z motocyklistami, zdecydowanie wygrywając rywalizację quadów. – Startowałem jako 27. więc „cyknąłem” niemal połowę stawki przede mną – cieszył się zdobywca Pucharu Świata. – Dziś na 300 km około 50 km to były szybkie fragmenty, gdzie motocykliści mogli jechać nawet 170 km/godzinę, a ja co najwyżej 135. Biorąc więc pod uwagę różnice prędkości, to przyjechałem w granicach „dziesiątki” z motocyklami ścigającymi się w mistrzostwach świata! Dla mnie to jest mega wynik! Zwłaszcza jeśli popatrzy się, jak mocna jest w tym roku obstawa Rajdu Maroka.
 
Surowy i trudny krajobraz gór Atlas dał się we znaki wielu zawodnikom. „SuperSonik” na oesie minął między innymi Jakuba Przygońskiego, który zmagał się z awarią, a na tankowaniu spotkał ustępującego mistrza świata, którego do Marrakeszu zabierał helikopter medyczny. – Paulo Goncalves był bardzo mocno potłuczony, a jego bark nie wyglądał najlepiej. Mam nadzieję, że nie jest złamany. Porozmawialiśmy chwilę, dodaliśmy sobie nawzajem otuchy – relacjonował quadowiec.
 
Trzykrotny zdobywca Pucharu Świata uniknął przygód i pojechał, jak na lidera przystało. – Zawsze zdarza się, że zakręt trochę za mocno nas wyniesie i ratujemy się idąc po zewnętrznej krawędzi. Miałem dziś jednak założenie jechać miękko, płynnie i technicznie, nie popełniając błędów. Ten rajd to przede wszystkim szukanie doskonałości i walka ze swoimi błędami, czy słabszymi elementami, które dzielą nas od rajdowego ideału. Dziś tego ideału byłem chyba najbliżej – komentował.
 
W górach poza Sonikiem świetny rytm złapali również inni zawodnicy Poland National Team. Marek Dąbrowski i Jacek Czachor byli 9. załogą na mecie. Równe tempo utrzymuje Jakub Piątek – 17. na piątym etapie i 15. w „generalce”. Po problemach z motocyklem Jakub Przygoński dotarł ostatecznie do mety z 32. czasem i stracił miejsce w pierwszej „dziesiątce” (12. lokata). Paweł Stasiaczek był 25.
 
Po dotarciu do Marrakeszu rajdową karawanę czeka już tylko ostatni, czwartkowy etap z odcinkiem specjalnym o długości zaledwie 113 km. – Bardzo szkoda, że to już koniec zawodów. Zabraknie mi tygodnia, żeby tu jeszcze pojeździć. Najkrócej rzecz ujmując: „never enough!” – podsumował Sonik.
 
 




«« Powrót do listy wiadomości
 Zapisz w schowku     Drukuj     Wyślij znajomemu    1906



 
 
 
 
 
  
  
 

Copyright © MATinternet & Podhale-Sport - ZAKOPANE 1999-2024