Seria meczów bez porażki trwa. W spotkaniu 3. ligi futsalu Migrond Ostrowsko pewnie pokonał na własnym parkiecie drużynę Beskid Andrychów, potwierdzając swoją wysoką dyspozycję od początku sezonu.
Mecz rozegrano w hali w Maniowy. Przed spotkaniem spodziewano się wyrównanej rywalizacji – pierwsze starcie obu zespołów, rozegrane w Andrychowie, zakończyło się bowiem remisem 4:4. Rewanż okazał się jednak zupełnie inną historią.
Już od pierwszych minut gospodarze narzucili swój styl gry. Wynik otworzył w 4. minucie Patryk Duda, który popisał się skuteczną indywidualną akcją. Sześć minut później na 2:0 podwyższył Grzegorz Misiura, trafiając precyzyjnym strzałem z dystansu. W 13. minucie było już 3:0 – Kacper Mańko skutecznie wykończył dokładne podanie Dudy.
Pierwsza połowa przebiegała pod pełną kontrolą Migrond Ostrowsko. Bramkarz Jakub Sikora praktycznie nie miał okazji do interwencji – jego interwencje w tej części meczu można było policzyć na palcach jednej ręki.
Po zmianie stron Beskid próbował odważniej zaatakować. Przez pierwsze pięć minut goście mieli nawet fragmenty przewagi, jednak nie potrafili jej udokumentować bramką. Ich zapędy szybko ostudził kapitan Migrond Ostrowsko Mateusz Wróbel, który zdobył gola na 4:0.
Choć Beskid zdołał w końcu pokonać Sikorę, trafienie to nie wpłynęło na obraz spotkania. Końcowe dziesięć minut należało już wyłącznie do gospodarzy, którzy dołożyli jeszcze trzy bramki. Dwa z nich były autorstwa Wróbla, który tym samym skompletował hat-tricka.
Pewne i efektowne zwycięstwo pozwoliło drużynie Migrond Ostrowsko odzyskać prowadzenie w tabeli 3. Liga Futsalu.