START
powrót do strony głównej
     Galeria fotografii
fotografie sportowe
     Terminarz
kalendarium wydarzeń sportowych
     Wyniki
tabele z wynikami zawodów, etc...
Podhale-Sport
Sport UM Zakopane
Sport Bukowina Tatrzańska
Sport UG Czarny Dunajec
Sport UG Poronin
Sport UG Jabłonka
Zakopiańska Liga Biegowa
Sport i zdrowie
EUROPEAN CLIMBING ROUTE
Szkoła Mistrzostwa Sportowego
Sportowcy Podhala
Plebiscyt Najlepszy Sportowiec Podhala
Orlen CUP
Igrzyska STO
Igrzyska lekarskie
ZIMOWE IGRZYSKA POLONIJNE
Olimpiada młodzieży
Igrzyska Olimpijskie Mistrzostwa Świata Igrzyska Europejskie
Tour De Pologne Maratony LANG TEAM
Uniwersjady, MS Juniorów ZIOM
COS Zakopane
Obiekty Sportowe
Rozmaitości
 Kluby sportowe
REDAKCJA
Linki
Zapowiedzi

Dyscypliny
Biathlon
Biegi narciarskie
Dart
Hokej
Kajakarstwo
Konkurencje konne
Koszykówka
Kręgle
Lekkoatletyka
Łyżwiarstwo
Narty
 Piłka nożna
Piłka ręczna
Pływanie
Podnoszenie ciężarów
Rowery
 Siatkówka
Ski-Alpinizm
 Skoki narciar. i kombinacja
Snowboard
Sporty extremalne
Sporty motocyklowe
Sporty pożarnicze
Sporty samochodowe
Sporty samolotowe
 Sporty walki
Strzelectwo
Tenis ziemny i stołowy
Unihokej
Wędkarstwo
Wspinaczka
Żeglarstwo

Partnerzy
    Zakopane       UG Jabłonka
  

     wyniki-skoki


 
Gabinet Terapii
   
   Keti


   Skijumping
  AZS-Zakopane  


TZN Zakopane







KS Pieniny




  mecze na żywo
wyniki na żywo
 

Igrzyska Olimpijskie Mistrzostwa Świata Igrzyska Europejskie
Vladimir Semirunnij ze srebrnym medalem. „Dziękuję Polsce, która podała mi rękę”
 dodano: 15 Lutego 2026    (źródło: PZŁS)

 Po dwunastu latach przerwy polskie łyżwiarstwo szybkie ma medal olimpijski! Władymir Semirunnij, który przed czterema laty uciekł z Rosji, by móc normalnie żyć i uprawiać sport wywalczył srebro igrzysk w Mediolanie na dystansie dziesięciu tysięcy metrów. – To cudowne uczucie, bo ten kraj podał swoją rękę, dał mi pomoc, żeby mógł startować na międzynarodowej arenie i dzisiaj widać, że to nie było to na marne. Zaufali mi, wierzyli we mnie i dzisiaj bardzo dziękuję za to całemu krajowi – mówi Semirunnij.


 Polak był jednym z faworytów, ale długo musiał czekać na informację, czy wywalczy medal, bo biegł w trzeciej parze. Rywala z Holandii wyprzedził zdecydowanie, ale po nim zaplanowane było dwudziestominutowe czyszczenie lodu i starty trzech kolejnych par. W sumie trwało to ponad godzinę. – To był bardzo nerwowy czas, bardzo. Nawet nie chciałem tam na środku siedzieć. Wolontariusz mi powiedzieli, że jak jestem pierwszyy, to muszę tam siedzieć na środku. Ubłagałem ich, żeby mi pozwolili pójść. Chciałem usiąść na rowerze i w spokoju posiedzieć z trenerem – opowiada Semirunnij.
 
Przed ostatnim biegiem był drugi, bo wyprzedził do świetny dziewiętnastoletni Czech Metodej Jilek. I taka była kolejność na podium, które uzupełnił jeszcze kończący karierę Holender Jorrit Bergsma. Wykończony fizycznie reprezentant Polski mógł świętować olimpijski medal.
 
– Po biegu chodziłem jak na patykach, mogę powiedzieć. Naprawdę ciężko było. Teraz tak stoję na wyprostowanych kolanach, bo dalej jest ciężko. Tyle kosztuje ten medal, naprawdę. Wszyscy, widać, że taka była walka, że naprawdę wszyscy tak mocno zaczynali. Później jechało się ciężko. Taki lód, takie są warunki i trzeba być przyzwyczajonym na to. To jest Igrzyska i zrobiłem wszystko, co mogę. Jestem zadowolony z medalu, ale z biegu i czasu nie jestem zadowolony. Naprawdę na treningach było lepiej. Wiadomo, że chciałem się bawić jazdą, ale trochę była presja w głowie. Na półtora tysiąca i w biegu ze starty masowego już będę się bawić i robić to, co umiem najlepiej – komentuje.
 
Zachwycony po sukcesie Semirunnija, był jego trener Roland Cieślak. – Dzień historyczny. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo liczyliśmy na tego chłopaka. Wiedzieliśmy na jakim poziomie sportowym jest, jak może się zaprezentować. Zrobił to z zimną krwią, przyszedł na tor, wystartował, zdobył medal. Poza treningami jego poziom mentalny przygotowania do bycia najlepszym na świecie jest na dużym poziomie. Jest człowiekiem, który chce wygrywać. To jest bardzo ważne w sporcie. Nie kalkuluje, nie myśli co można zrobić tak, żeby gdzieś coś się udało, a najmniejszym kosztem. On idzie cały czas w va bank i dlatego osiąga sukces – mówi.
 
Na miejscu w Mediolanie występ Władka śledziła jego dziewczyna, ale rodzice, mieszkający w Rosji, kibicowali przed telewizorami. – Zadzwoniłem, powiedziałem, że ich kocham, oni mnie też kochają, no ale jak wrócę do wioski to zadzwonię na dłużej i porozmawiamy. Teraz jeszcze nie było na to czasu – dodaje Semirunnij.
 
To drugi polski medal w Mediolanie i drugi srebrny po sukcesie młodego Kacpra Tomasiaka na skoczni w Predazzo. I jednocześnie pierwszy łyżwiarski medal od 12 lat, gdy biało-czerwoni znakomicie zaprezentowali się na igrzyskach w Soczi.
 
– Wracamy jako łyżwiarstwo szybkie na właściwe tory i zdobywamy pierwszy medal. Cieszymy się ogromnie, bo ta praca nie poszła na marne, już możemy być się tego pewni. Także tutaj Władek był dużym faworytem i zaskoczeniem byłoby dla mnie jakby tego medalu nie zdobył, ale to też musiał odpowiednio przejechać ten dystans, mocno go zaczął i też powalczył na tym dystansie. Były duże emocje i do końca musieliśmy wierzyć w to, że ten czas Władka da nam medal – mówi Zbigniew Bródka, mistrz olimpijski z Soczi.
 
Wielkie powody do zadowolenia mogą mieć szefowie Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego – prezes Rafał Tataruch i dyrektor sportowy Konrad Niedźwiedzki – którzy bardzo mocno zabiegali najpierw, by ściągnąć Władka do Polski, a później pomóc mu w uzyskaniu wszystkich formalności związanych z przyznaniem polskiego obywatelstwa.
 
– Przypominam sobie, jak z Dworca Wschodniego w Warszawie odbierałem Władka, który przyjechał i wiozłem go do Tomasza Mazowieckiego. Młodego, zagubionego człowieka jeszcze wtedy, ale my wierzymy w ludzi i daliśmy tą możliwość, żeby mógł startować na początek jako sparing partner, żeby zobaczyć też, co sobą reprezentuje, jak się będzie zachowywał. Oczywiście równolegle zaczynaliśmy tę procedurę zmiany barw narodowych – mówi Tataruch. – Władek dziś osłabł w tym momencie, w którym miał osłabnąć, czyli na mecie. Każdy medal zawodnika nagle to jest jak tabletka przeciwbólowa i on w tym momencie dużo lepiej się czuje, dużo lepiej funkcjonuje i na pewno będzie za chwileczkę skakał z radości.
 
– Medali olimpijskich nie zdobywa się w pojedynkę, więc trzeba mieć ten team, trzeba mieć wiele osób, które wspierają. Władimir znalazł takie osoby w Polsce, u nas w związku, które mu pomagały, które mu zaufały, które dały trochę czasu na to, żeby się rozwinąć i gdzieś tam prowadziły i starały się go wspierać na każdym odcinku tej jego drogi do igrzysk olimpijskich. No i Władimir ze swojej strony postawił dzisiaj kropkę nad i, srebrny medal, z którego ogromnie się cieszymy i cieszy się cały zespół, bo rzeczywiście ten dwunastoletni licznik dzisiaj został wyzerowany, ale myślę, że to jeszcze nie jest koniec – dodaje Niedźwiedzki.
 
To właśnie dyrektor sportowy PZŁS i też medalista olimpijski z Soczi, nazywany jest przez Semirunnija jego „polskim ojcem”. Niedźwiedzki bardzo mocno walczył o to, by udało się dopiąć wszystkie formalności i opiekował się młodym chłopakiem, który postanowił zostać Polakiem.
 
– Cieszę się, że nam się to udało, bo ten moment, kiedy dostaliśmy informację, że jest podpis prezydenta pod tym obywatelstwem naprawdę był emocjonalny. W jego sytuacji nie było powrotu. Jeżeli nie dostałby przedłużenia wizy czy obywatelstwa, to nie można wrócić sobie do Francji, czy do Kanady, czy gdzieś. To jest bilet w jedną stronę i nie powiem, że to nie było dużym wyzwaniem, bo każdy może sobie wyobrazić, jak by ta sytuacja wyglądała, gdyby wrócił do kraju – mówi Niedźwiedzki.
 
Już w sobotę i niedzielę kolejne szanse medalowe dla polskich łyżwiarzy – pierwszego dnia na 500 metrów pobiegną Damian Żurek, Marek Kania i Piotr Michalski, a dzień później ten sam dystans pokonają Kaja Ziomek-Nogal i Andżelika Wójcik.




«« Powrót do listy wiadomości
 Zapisz w schowku     Drukuj     Wyślij znajomemu    13



 
 
 
   
  
 
 
 
 
 
 

Copyright © MATinternet & Podhale-Sport - ZAKOPANE 1999-2026