W środowym meczu 15. kolejki spotkań małopolskiej 4. ligi piłkarze Lubania Maniowy przegrali 0:1 wyjazdowe spotkanie z liderem tabeli Orłem Ryczów. Watra Białka Tatrzańska w tej serii pauzowała.
Orzeł Ryczów – Lubań Maniowy 1:0 (1:0)
1:0 Ciesielski 21
Lubań: J. Sikora – Janeczek, Chlipała, Bałos, Gruszkowski, Potoniec (70 Duda), Zemanek (60 Bryja), Sutor (85 Podgórski), Jandura, Kasperczyk (72 M. Sikora), Plewa
– Początek spotkania wyrównany. Pierwsze 20. minut to takie badanie się obu drużyn, bez wyraźnej przewagi żadnej ze stron. Z czasem to gospodarze zaczęli być bardziej konkretni w swoich poczynaniach. Coraz więcej piłek lądowało w naszym polu karnym i po jednej z takich sytuacji i naszym błędzie przy kryciu, straciliśmy gola. Źle zareagowaliśmy po straconym golu. To przeciwnik miał więcej jakości, zdecydowania. Dobrze weszliśmy natomiast w drugą połowę. Zaczęliśmy stwarzać sobie kolejne bardzo dobre okazje, ale znów zawiodła skuteczność i finalizacja. Oddaliśmy dużo strzałów w kierunki bramki przeciwnika, ale na ogół były one niecelne. Rywale też mieli swoje kolejne okazje, głównie po kontratakach, ale to było naturalne, bowiem dążąc do wyrównania, coraz mocniej ryzykowaliśmy, szczególnie że w składzie Orła jest wiele indywidualności. Szkoda. Kolejny raz nie tylko nie zdobywamy gola, ale też wracamy do domu z zerowym dorobkiem punktowym – ocenił trener Lubania Łukasz Schreiner.