Kolejne trzy punkty do swojego dorobku w rozgrywkach 4. ligi małopolskiej dopisali gracze Lubania Maniowy, którzy na własnym boisku pokonali 3:0 Metal Tarnów. Natomiast Watra Białka Tatrzańska na własnym boisku przegrała w rezerwami Wieczystej Kraków. Mecz rozstrzygnął się dopiero w doliczonym czasie gry.
Lubań Maniowy – Metal Tarnów 3:0 (1:0)
1:0 Faron 37, 2:0 Potoniec 78, 3:0 Kasperczyk 90+3
Lubań: J. Sikora – Bałos, Janeczek, Firek (82 Zemanek) – Pluta (60 Bryja), Potoniec, Faron, Gruszkowski (82 Podgórski) – Sutor (72 Duda), Kasperczyk, Plewa (75 Jandura)
Na mecz gracze Lubania wybiegli w koszulkach dedykowanych panu Józefowi, poszkodowanemu w wybuchu gazu, który kilkanaście dni temu doszczętnie zniszczył klubowy budynek.
W pierwszej – słabej piłkarsko połowie – były dwa momenty kluczowe. Pierwszy to czerwonak kartka jaką za niesportowe zachowanie w 34. minucie zobaczył gracz gości Stolarz, a drugi to gol w 37. minucie Farona, który dał Lubaniowi prowadzenie. Po rzucie rożnym piłkę niemal z końcowej linii boiska na 5 metr, a tam do piłki dopadł Faron i z bliska skierował ją do bramki.
Druga połowa zaczęła się od kapitalnej okazji dla gości, ale Sojda przestrzelił z najbliższej odległości. A potem już z każdą kolejną minutą rosła dominacja Lubania, co przekładało się na sytuacje bramkowe. Długo u gospodarzy szwankowała skuteczność, ale w 78. minucie Bryja zagrał z bocznego sektora boiska na 10 metra do Potońca, ten uderzył i piłką mimo interwencji bramkarza Metalu wpadła za jego plecy. W doliczonym czasie gry wygraną Lubania przypieczętował Kasperczyk, który skorzystał z precyzyjnego dogrania od Dudy i głową wpisał się na listę strzelców.
– Na pewno pierwsza połowa do analizy. Bo to była słaba połowa w naszym wykonaniu. Miałem wrażenie że po meczu w środę gdzie graliśmy na świetnej murawie, mieliśmy problemy by dzisiaj dostosować się do naszego boiska. Nie ma się co oszukiwać, że pomogła nam czerwona kartka jaką złapali rywale. Grało się nam łatwiej mając jednego zawodnika więcej na boisku. Gol zdobyty tuż przed przerwą też miał wpływ na dalszy przebieg tego spotkania. Potrafiliśmy skorzystać z tego, ze z każdą minutą rywal opadał z sił – ocenił trener Lubania, Łukasz Schreiner.
Watra Białka Tatrzańska – Wieczysta II Kraków 1:3 (1:1)
0:1 Mras 25, 1:1 Gimenez 43, 1:2 Skoczeń 90, 1:3 Pusic 90+2
Watra: J. Okas – Dias, Porębski, Łukaszczyk (78 Bryja), Gimenez, Styrczula (8 Lutsenko), Bigos (63 D. Okas), Waśko, Pochroń (80 Płonka), Bocheńczak.
Wieczysta II: Gutowski – Romuzga, Guzik, Zagrodzki, Mras (60 Linca), Banachowicz (60 Skoczeń), Kalemba, Pusic (90 Babral), Roman (60 Gamrot), Szewczyk (76 Ustupski), Pietras.
Sędziował: Tomasz Twaróg. Żółte kartki: Styrczula – Guzik, Zagrodzki, Pietras, Linca.
– To bardzo rozczarowująca porażka, zwłaszcza że o wszystkim zadecydowały bramki stracone w doliczonym czasie gry. Tym bardziej boli fakt, że wcześniej to my stworzyliśmy sobie pięć klarownych sytuacji bramkowych. Frustracja jest ogromna, bo wcale nie byliśmy gorszym zespołem – wręcz przeciwnie, uważam, że byliśmy drużyną lepszą – ocenił trener Watry, Łukasz Cabaj.