Pierwszego zwycięstwa w sezonie doczekali się piłkarze Lubania Maniowy. W 5. kolejce IV ligi małopolskiej pokonali na własnym boisku rezerwy Hutnika Kraków 2:1. Bez wygranej pozostaje natomiast Watra Białka Tatrzańska, która mimo dobrej gry przegrała na wyjeździe z Wolanią Wola Rzędzińska 1:3.
Lubań Maniowy – Hutnik II Kraków 2:1 (1:1)
Bramki: 0:1 Wątroba 3 (karny), 1:1 Plewa 24, 2:1 Plewa 55.
Lubań: J. Sikora – Janeczek, Truty (60 Kołodziej), Bryja (65 Pierzga), Jandura, Duda, Plewa (75 Ł. Sikora), Firek (55 Zaika), Gruszkowski (85 Świtecki), Sutor, Chlipała.
Spotkanie w Maniowach rozpoczęło się dla gospodarzy najgorzej, jak mogło. Już w 3. minucie Hutnik objął prowadzenie po rzucie karnym wykorzystanym przez Wątrobę. Lubań nie zamierzał jednak składać broni i w 24. minucie doprowadził do wyrównania za sprawą Plewy.
Ten sam zawodnik został bohaterem również drugiej połowy. W 55. minucie ponownie trafił do bramki krakowian, zapewniając swojej drużynie pierwsze zwycięstwo w bieżących rozgrywkach.
– To był trudny mecz z młodą i ambitną drużyną gości. Szybko straciliśmy gola, co wprowadziło w nasze szeregi trochę nerwowości. Później podjęliśmy jednak heroiczną walkę o odwrócenie wyniku i przyniosła ona efekt. Może nie zagraliśmy z wielkimi fajerwerkami, ale byliśmy skuteczni. Cel uświęca środki! Oprócz zwycięstwa cieszą mnie również debiuty młodych zawodników z roczników 2008 i 2009 – podsumował trener Lubania Łukasz Schreiner.
Wolania Wola Rzędzińska – Watra Białka Tatrzańska 3:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Michoń 57, 1:1 Ustupski 64, 2:1 Sypek 74, 3:1 Rajczyk 90+1.
Wolania: Wegner – Baradziej (58 Adamski), Mróz, Cieciwa (70 D. Okas), Ptak, Mgłosiek (58 Gawle), Kijowski (58 Sypek), Rajczyk, Szymczyk, Baran, Michoń (82 Malisz).
Watra: Rak – Musonda, Sirenko (80 Bigos), Ołpiński, Łukaszczyk (73 Bocheńczak), Lutsenko, S. Kuźma, Ustupski, J. Kuźma, Kostrzewa, Zieliński (77 Deineka).
Sędziował: Szymon Putek z Wadowic. Żółte kartki: Ptak, Sypek – S. Kuźma, Ustupski.
Watra Białka Tatrzańska wciąż musi poczekać na premierowe zwycięstwo. Podopieczni Łukasza Kubika przegrali na wyjeździe z Wolanią Wola Rzędzińska 1:3, chociaż – jak podkreśla szkoleniowiec zespołu – rozegrali najlepsze spotkanie w tym sezonie.
W pierwszej połowie bramki nie padły. Watra miała też sporo szczęścia, ponieważ gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego. Wynik otworzył w 57. minucie Michoń. Siedem minut później do wyrównania doprowadził Ustupski i wydawało się, że zespół z Białki Tatrzańskiej może pójść za ciosem.
Ostatnie słowo należało jednak do Wolanii. W 74. minucie gospodarzy ponownie na prowadzenie wyprowadził Sypek, a już w doliczonym czasie gry wynik ustalił Rajczyk.
– Pomimo porażki uważam, że rozegraliśmy najlepszy mecz w tym sezonie. My graliśmy w piłkę, a przeciwnik strzelał bramki, stąd duży niedosyt. Widać jednak poprawę jakości naszej gry. Lepiej się rozumiemy, lepiej współpracujemy na boisku i potrafimy budować wiele ładnych akcji. Fragmentami zdominowaliśmy rywala, ale szczęście było po stronie gospodarzy – ocenił trener Watry Łukasz Kubik.
Szkoleniowiec zwrócił również uwagę na niewykorzystane okazje swojego zespołu.
– W pierwszej połowie obroniliśmy rzut karny i wydawało się, że będzie to dla nas dodatkowy impuls. Później rywal był jednak bardzo skuteczny i wykorzystał praktycznie wszystko, co sobie stworzył. My trafialiśmy w słupek albo uderzaliśmy minimalnie obok bramki. Szkoda, ale cały czas się rozpędzamy i nasza gra wygląda coraz lepiej – dodał Kubik.