W kolejnej serii spotkań rozgrywek 4. ligi małopolskiej Lubań Maniowy na własnym stadionie pokonał ostatnią w tabeli drużynę Błękitnych Modlnica 4:1. Bez punktów z Krakowa wróciła Watra Białka Tatrzańska, która 0:4 uległa rezerwom Hutnika Kraków.
Lubań Maniowy – Błękitni Modlnica 3:1 (2:0)
1:0 Sutor 27, 2:0 Chlipała 44, 3:0 Kasperczyk 67, 3:1 Janowski 76, 4:1 Bałos 90.
Lubań: J. Sikora – Kasperczyk (74 Pluta), Jandura (71 Pierzga), Duda (66 Kluś), Plewa (71 Truty), Faron, Zaika, Sutor (69 Gruszkowski), Kołodziej, Chlipała (88 Świtecki), Bałos.
– Mecz pod nasza kontrolą od pierwszej do ostatniej minuty. Dużo składnych akcji, dobrego budowania i przede wszystkim zarządzania meczem. Goli mogliśmy zdobyć więcej niż cztery, ale w wielu momentach zawiodła skuteczność. Cieszy jednak to że potrafiliśmy sprostać roli faworyta i zdominować przeciwnika. Kawał dobrej roboty wykonał zespół – ocenił trener Lubania Łukasz Schreiner.
Hutnik II Kraków – Watra Białka Tatrzańska 4:0 (3:0)
1:0 M. Mucha 13, 2:0 Owusu 20, 3:0 Rzepka 24, 4:0 Rzepka 56 z karnego.
Watra: Kobal – Musonda, Sirenko (61 Hrywan), Ołpiński, Łukaszczyk, Lutsenko, K. Mucha, Ustupski (80 P. Remiasz), Kostrzewa (61 Kuruc), Deineke (46 Zieliński), Bocheńczak (75 K. Remiasz)
– Zagraliśmy bez trzech podstawowych zawodników, z kolei rywal miał w składzie sześciu piłkarzy z pierwszej drużyny. To było widać na boisku, zwłaszcza w pierwszej połowie, w której przeciwnik nas zdominował i miał dużą przewagę. Staraliśmy się grać z kontry, szukać akcji zaczepnych, ale zawodnicy mający doświadczenie z drugiej ligi robili różnicę i ciężko było nam przejąć inicjatywę. Szybko stracona bramka dodatkowo ułatwiła rywalom zadanie, a z czasem nasza gra zaczęła się rozsypywać. Po pierwszej połowie bardzo trudno było już odwrócić losy tego meczu – ocenił trener Watry, Łukasz Kubik.