Piłkarze NKP Podhale Nowy Targ bezbramkowo zremisowali na własnym stadionie z Lechią Zielona Góra. Z przebiegu spotkania taki wynik można uznać za sprawiedliwy. W pierwszej połowie więcej argumentów mieli gospodarze, z kolei po przerwie to przyjezdni byli bliżej zdobycia zwycięskiej bramki.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem piłkarze obu drużyn włączyli się w akcję promującą profilaktykę raka piersi. Tuż po wyjściu na murawę zawodnicy stanęli do wspólnego zdjęcia z dużym różowym banerem, na którym widniało hasło: „Mamo, córko, siostro, żono – jesteś dla nas ważna. Badaj się!”. Był to kolejny gest NKP Podhale w ramach Różowego Października, przypominający o znaczeniu regularnych badań.
Warto zaznaczyć, że Lechia przyjechała do Nowego Targu po serii trzech kolejnych zwycięstw wyjazdowych. Zresztą w obecnym sezonie zielonogórzanie zdecydowanie lepiej radzą sobie na obcych boiskach niż przed własną publicznością.
Początek spotkania należał jednak do Podhala. Gospodarze ruszyli do zdecydowanych ataków, już w pierwszych pięciu minutach stwarzając sobie dwie doskonałe okazje do otwarcia wyniku. Najpierw po strzale Kołtańskiego z około siedmiu metrów bramkarz Lechii popisał się instynktowną interwencją nogą. Chwilę później goście ponownie mieli sporo szczęścia, kiedy Sobczak główkował z pięciu metrów, na wprost bramki, ale piłka minimalnie minęła cel.
Z upływem czasu gra zaczęła się wyrównywać. W 18. minucie pierwszą groźniejszą okazję stworzyła sobie Lechia, jednak ze strzałem Szpakowskiego poradził sobie bramkarz Podhala. W kolejnych minutach brakowało klarownych sytuacji pod obiema bramkami. Goście dobrze czytali grę Podhala, skutecznie ograniczając ofensywne zapędy gospodarzy.
Dopiero w 31. minucie nowotarżanie ponownie dali o sobie znać w ofensywie. Po dośrodkowaniu w pole karne główkował Kołtański, jednak piłka odbiła się od jednego z obrońców i wyszła na rzut rożny. W 41. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Kumoch, ale i tym razem futbolówka o centymetry minęła bramkę Lechii.
Po zmianie stron tempo spotkania wyraźnie spadło. Obie drużyny rozpoczęły drugą połowę dość ospale.
W 56. minucie pierwszą naprawdę dogodną okazję po przerwie stworzyli sobie goście. Olek znalazł się sam na sam z bramkarzem Podhala, ale fatalnie spudłował. Zaledwie dwie minuty później Lechia ponownie była bliska objęcia prowadzenia. Tym razem gospodarzy uratował Frątczak, popisując się znakomitą interwencją na linii bramkowej.
Wreszcie odpowiedziało Podhale. Po szybkim kontrataku Kołtański wbiegł w pole karne i dograł piłkę przed bramkę, gdzie do główki składał się Sobczak. Napastnik gospodarzy, znajdując się zaledwie trzy metry od bramki, nie zdołał jednak sięgnąć futbolówki.
Chcąc ożywić grę swojego zespołu, w 60. minucie trener Podhala Tomasz Kuźma zdecydował się na aż trzy zmiany. Pięć minut później szkoleniowiec nowotarżan, zdenerwowany wydarzeniami na boisku, został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką i musiał opuścić strefę techniczną.
Po 70. minucie gra ponownie stała się szarpana i chaotyczna. Obie drużyny miały wyraźne problemy z konstruowaniem składnych akcji ofensywnych. Zdecydowanie lepiej radziły sobie w destrukcji, skutecznie rozbijając ataki rywali, niż w kreowaniu sytuacji podbramkowych.
W 85. minucie goście mieli piłkę meczową. Po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska główkował rezerwowy Zientarski, ale po raz kolejny fantastyczną interwencją popisał się Frątczak, ratując Podhale przed utratą gola.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, który dobrze oddaje przebieg rywalizacji. Podhale może żałować niewykorzystanych okazji z początku meczu, z kolei Lechia miała czego żałować po przerwie. Nowotarżanie tym razem nie zaprezentowali poziomu, do którego przyzwyczaili w ostatnich tygodniach, ale trzeba przyznać, że drużyna z Zielonej Góry postawiła im trudne warunki, potwierdzając swoją dobrą dyspozycję w meczach wyjazdowych.
NKP Podhale Nowy Targ – Lechia Zielona Góra 0:0
NKP Podhale: Frątczak – Seweryn, Vosko, Seweryś, Lipień (62 Talar), Kumoch, Nowak (76 Rachwał), Rubiś (51 Baniowski), Kołtański, Sobczak (62 Marcinho), Surzyn (62 Kubik).
Lechia: Bursztyn – Kurowski, Rutkowski, Flis, Szmigiel (74 Zientarski), Szczotko, Szpakowski, Lizakowski, Bargiel (74 Lisowski), Dębski (83 Kurek), Olek (68 Mycan).
Żółte kartki: Nowak, Seweryś – Rutkowski, Flis, Mycan, Zientarski.
Sędziował: Dawid Muc z Radomia.